Siadanie dziecka
W jakiej pozycji ułożyć dziecko do gimnastyki? Kładźmy je raz na plecach, drugi raz na brzuszku, w każdej z tych pozycji rozwijają się powiem inne partie mięśni. Nie wsuwajmy pod główkę dziecka poduszki; jest zbędna, a nawet wręcz niewskazana przy gimnastyce. Jeśli mieszkanie jest niedogrzane, uszyjmy dziecku długi śpiworek z flaneli, sięgający do pach poza stopy dziecka lub będący przedłużeniem koszulki. Nakładajmy na stopy włóczkowe buciki.
Gdy dziecko jest już nieco starsze i silniejsze, i gdy zaczyna okazywać znudzenie pozycją horyzontalną, zaczynamy się zastanawiać, czy nie podpierać mu plecków, by mogło dłużej przebywać na siedząco. To fakt, że widzenie świata „twarzą w twarz” jest znacznie bardziej frapujące, niemniej jednak lepiej zrezygnować z sadzania „na siłę”, aż dziecko samo zacznie się podciągać do pozycji siedzącej. Będzie to widomym znakiem, że jego kości i mięśnie dojrzały do samodzielnego siedzenia. Można oczywiście sadzać dziecko z podparciem do karmienia łyżeczką, nie powinno to jednak trwać dłużej niż 15 minut każdorazowo. Uszczęśliwianie niemowlęcia sadzaniem na dłużej może sprzyjać sylwetce o zapadniętej klatce piersiowej i wypuczonym do przodu brzuszku. Do woli można natomiast prowokować i przyspieszać czołganie się dziecka przez umieszczanie atrakcyjnych, kolorowych przedmiotów (byleby bezpiecznych) poza zasięgiem jego rączek, a jednak blisko.
łóżka z pojemnikiem na pościel
jadalnie
Własne „ja” dziecka
Dreptuś, który wkroczył w drugi rok swego życia, jest całkowicie zaabsorbowany i pochłonięty dwoma najwspanialszymi osiągnięciami. Pierwsze: mogę się poruszać, mogę zmieniać miejsce pobytu według własnej woli. Drugie: jestem człowiekiem...
Rodzice przeszkadzają małemu zdobywcy świata
Ładnie siedzieć, nie mlaskać, nie otwierać buzi w czasie żucia pokarmu, nie pomagać sobie palcami, nie jeść z noża, nie pić z kubka, w którym tkwi łyżeczka itd. I dlatego dorośli, ni krzewiciele kultury, przeszkadzają i to nieustannie....
Dziecko mówi: nie!
Dziecko zaczyna mówić „nie”, a krótkie to słowo sprawia mu niebywałą przyjemność. Z początku przekora czy też zabawa w „nie”, z której szybko wyłania się istotna, zaprzeczająca treść jego słownego znaku, używanego zrazu bez całkowitego...