Dziecko mówi: nie!
Dziecko zaczyna mówić „nie”, a krótkie to słowo sprawia mu niebywałą przyjemność. Z początku przekora czy też zabawa w „nie”, z której szybko wyłania się istotna, zaprzeczająca treść jego słownego znaku, używanego zrazu bez całkowitego zrozumienia, zarówno na znak protestu, jak i na znak zgody. Dziecko zafascynowanie możliwościami potężnego ‘nie” zaczyna go używać, a nawet nadużywać. Tak zjawia się w życiu dziecka okres zwany „fazą negatywizmu”. Nasz dreptuś nie ma dobrego adwokata, który obroniłby go przed zarzutem „krnąbrności” i „nieposłuszeństwa”. W pięknej mowie obrończej adwokat ten roztoczyłby wzruszający widok. Oto maleńki, żądny poznania dreptuś, a przed nim silni, mocni krzewiciele cywilizacji ze swymi „nie rusz”, „nie wolno”, „nie idź”, „nie płacz”.
Oskarżyciele oskarżają, że nieznośny, ze na wszystko mówi „nie”, że wszystkiemu się sprzeciwia. Obrońca broni, wysuwa motywy łagodzące, tłumaczy dziecięce „;nie” jako odpowiedź na „;nie rodziców, jako przejaw dojrzewającej osobowości, jako bunt przed tym, co niemiłe, uciążliwe, trudne. Wyrok zdaje się być pewny. Mowa obrońcy zdaje się skutkować i Szla przechyla się na stronę małego oskarżonego. Ale oto znów zabierają głos oskarżyciele. Broniąc się przed zarzutem stosowania presji i przemocy wobec dreptusia. Przecież nie mogą mu pozwolić rosnąć jak dziczce, przecież musza z wolna eliminować to, co jest przejawem niekulturalnego zachowania się, muszą stosować pewne ograniczenia dla zrozumiałych dla nich i koniecznych racji higienicznych czy też bezpieczeństwa.
Meble Kielce
ciąża
Jak radzić sobie z „fazą negatywizmu”?
W końcu pierwszego roku życia łatwo jest uporać się z żądaniami dziecka. Gdy weźmie do rączki nóż lub inny niebezpieczny przedmiot, łatwo i bezkolizyjnie odbieramy go podając w zamian inny, nie mniej frapujący przedmiot: pokrywkę, guzik,...
Trzyletnie dziecko
Idzie prosto przed siebie, żądny poznania świata. Robi dużo hałasu, przezywając gorąco wszystko, co jest do przeżycia. Mówi „nie” z taką samą pasją, z jaką wymawia „tak”. Chce być dorosły i samodzielny, ale już po chwili chowa...
Zachowanie trzylatka
To dziecko jest wszędzie! – wołamy zniecierpliwieni. – Ono ma sto par rąk, a wszystkie potrafią psocić. Dajemy mu całe pudło zabawek, a ono sięga po maszynkę do mięsa! Tak jest, bo wszystko wydaje mu się interesujące, wszystko jest radosnym...